Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Płyn micelarny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Płyn micelarny. Pokaż wszystkie posty

piątek, 21 lutego 2014

Krzyk, placz i zgrzytanie zebami.

Tytułem wstępu teoretycznie mogłabym zakończyć dalsze rozwodzenie się na temat produktu, który nie pozostawił dobrych wspomnień i aż z lekkim drżeniem serca patrzę w jego stronę. O micelu pewnym słów kilka napiszę.  Preparat swoje przeleżał nabrał tzw. 'mocy prawnej'  - na fali zachwytu nad micelem z biedry zużyłam pod rząd z sześć opakowań (zrobiłam zapasy jak poszła fama, że wycofują... jak została fama odwołana to pozostałam z górą micela do zużycia :)). Wszystko by było pięknie i cudownie gdyby nie natura osoby szybko się nudzącej danym produktem. Wyczyściłam co do kropli ostatnie opakowanie biedromicela i stwierdziłam no to teraz to już czas sięgnąć po to co czeka - a czekało i czekało od lipca 'cudo' z Farmony - pięknie odpicowany micel w nowej szacie - kusi nęci i prosi się aby go użyć Perfect Beauty. 


Pięknie się prezentuje a do tego jeszcze piękniej się pieni (jak zwykle tego się nie czepiam ta tu nawet to mi przeszkadzało). Przy pierwszym użyciu wytoczyłam mu jedno z cięższych dział jakie miałam w swoim arsenale czyt. podkład Revlon CS plus powieki potraktowane czarnym eyelinerem celem konkretnego i wyrazistego smokey eye :). Wymalowałam się jak ta lala i chciałam to zmyć. Okazało się to wręcz nie możliwe do uczynienia za pomocą tegoż produktu. Miałam wrażenie jakby się ślizgał po mojej twarzy nie zbierając prawie nic z tego co sama sobie nałożyłam. Było tego dużo więc wiedziałam, że i dużo będzie zmywania. Ten micel był wręcz nie wzruszony, na próżno było patrzeć czy coś rozpuszcza/usuwa. Moje 'cudne' smokey eye po próbie zmycie rozprzestrzeniło się aż do brwi i w dół kończyło się na granicy oczodołów - wygląd a'la gnijąca panna młoda. 

Jednak na tym nie koniec, że produkt w moim przypadku zachowuje się wręcz odwrotnie niż jest to opisane przez producenta to na domiar złego okrutnie podrażnia oczy. Mimo, że sobie go nie 'wtykałam' wprost do oka to tak paskudnie mnie to wszystko szczypało jakbym centralnie nim polała w otwarte oczy. Po zacnym rozmazaniu tego co miałam zmalowane po całej twarzy poddałam się i wszystko zmyłam mydłem aleppo - ono sobie poradziło bez problemu. 


Pierwsza próba była nie udana - stwierdziłam dobra naładowałam za dużo widocznie od jest z tych delikatnych :). Spróbowałam po raz drugi, trzeci, czwarty - za każdym razem próbowałam dać mu czas na zadziałanie a tu nic. Powtórka z rozrywki, szczypanie pieczenie, zaczerwienione spojówki a makijaż rozmazany rozpaprany nie zmyty. Nie mam pojęcia czy przed zmianą opakowań był tak samo dobry, nie miałabym chyba nawet ochoty sprawdzać :).

Ja go nie polecam a wręcz odradzam - mam świadomość, że u niektórych się sprawdza jednak mam wrażenie, że są w mniejszości :) - po prostu chyba nie warto ryzykować. Są inne - pewniejsze produkty na rynku.. aaale jeżeli jednak pokusicie się o jego zakup i się nie sprawdzi polecam zajrzeć do Arsenic aby zawartość butelki nie wylądowała w zlewie i aby produkt się nie zmarnował. 

pozdrawiam
.biemi 

poniedziałek, 13 maja 2013

Wszystko co dobre...

.. szybko się kończy. 

Nie ma jak tego przeskoczyć ot co. Kolejny raz zbierałam się z recenzją i zbierałam się aż ogłoszono, że produkt wycofują!! W sumie minęło tylko 6mc od kiedy zakupiłam pierwsze opakowanie...  Dobrze wiadomo o czym piszę :) wszem i wobec już wiadomo, że micel z Biedronki został wycofany - jedynie to co pozostało jest jeszcze dostępne na półkach. Jak do dziś udało mi się zużyć tylko trzy opakowania. Mimo wszystko zdążyłam stwierdzić, że z chęcią przygarnęłabym go na dłużej tylko kupowałabym co róż nowe opakowania. Może nie każda z nas się z nim pokochała, jednak za tą cenę ja jestem w 100% usatysfakcjonowana!!
Jeżeli jeszcze ktoś się na niego nie skusił to ma ostatnie chwile na to - ponieważ nie ma żadnej informacji aby mieli dać coś 'zamiast' :/  Z takimi decyzjami się nie dyskutuje. Jednak cały czas zastanawia mnie czemu wypuszczają coś dobrego na rynek - produkt, który podbija serca użytkowniczek aby później rach ciach i go wycofać od tak? Nikt nie stwierdził, że produkt jest szkodliwy tudzież niebezpieczny. To co tak szybko skończył się kontrakt? czy jak to nazwać inaczej na produkcję? Czy może okazało się, że produkt powinien być droższy? Nie rozumiem takiej polityki i tyle to jak z kremem do mycia twarzy z Alterry. Rozkochuje paskuda w sobie aby później zniknąć i zostawić Ciebie z niczym ;). 

Niemniej jednak produkt zamknięty jest w prostej i dość wygodnej w użytkowaniu butelce. 


to co producent obiecuje plus zoom na skład


Produktu używałam głównie do wstępnego demakijażu zazwyczaj głównie oczu :). 

+ nie podrażnia
+ oczy nie szczypią 
+ nie jest zimny :) tak jak mleczka do demakijażu
+ z łatwością zmywamy tusz do rzęs czy eyeliner
+ nie pieni się 
+ nie pozostawia tłustego filmu
+ do tej pory dostępność bo w każdej biedronce był... 
+ wydajny 
+ cena całe 4,30 za 200 ml produktu 

- dozownik - dość często mam problem z otwarciem opakowania jest tak tępo 
- został wycofany!!!

Nie ukrywam, że jestem rozczarowana decyzją jaką jest wycofanie tego micela ze sprzedaży. Jak na razie zakupiłam kilka buteleczek na zapas - długa data ważności więc luz - ale czy jest sens? Nie lubię robić aż takich zapasów nie należę do ekstremalnych chomików ;) lubię po prostu mieć jedną butelkę na zapas a nie dziesięć bo tak dziwnie wtedy jest jakby komuna miała się wkraść w nasze skromne progi. 

A Wy go pokochałyście i też będziecie tęsknić? Czy może jest to całkowicie Wam obojętne?

pozdrawiam
.biemi

środa, 13 czerwca 2012

Jedni mowia Tak - ja mowie NIE

Mówię zdecydowane Nie micelowi z Bourjois i nie chodzi o to, że podrażnił/uczulił czy też nie działał. Ten produkt spowodował, że na nowo przestałam lubić zmywać makijaż - za nim poznałam micele nie używałam niczego do demakijażu poza żelem do twarzy. Micele zrewolucjonizowały moją pielęgnację bo zaczęłam zmywać makijaż przed myciem twarzy. On spowodował, że demakijaż na nowo źle mi się kojarzy i jest jak nie miły obowiązek, który trzeba spełnić a się nie chce. Cóż produkt prezentuje się ślicznie - ładne lila opakowanie, ze słodką kuleczką na górze - jednak ja od początku czułam że z kuleczką się nie polubię. 



Na całe moje szczęście spotkałam się już z problem dotyczącym opakowania - więc ze mną wszystko ok ;).  'Wieczko z kuleczką' jest zdecydowanie za małe w stosunku do całego opakowania, co powoduje wielką nie wygodę przy jego otwieraniu. Kolejna rzecz, która mnie drażni to fakt, że bardzo łatwo wylać za dużo produktu, nie raz i nie dwa zdarzyło się iż produkt  w potężnej dawce spływał po palcach. Samo opakowanie tak mnie do niego zniechęciło, że bardzo krytycznie podeszłam do zawartości. A zawartość - płyn jest dla mnie 'zimny' nie aż tak zimny jak mleczka ale nie dość ciepły aby było przyjemnie. Nie znoszę zimnych preparatów, wręcz nie cierpię - wiadomo jakby miał działać cuda to i zmrożony produkt bym używała ;) ale tak to ja dziękuję ale nie ;). Zdarzało się, że przez nieuwagę produkt dostał się do oka - i szczypało mega nie przyjemnie z innymi tak też nie miałam a o tych micelach, których używałam możecie poczytać TU. Co do samego działania, to wcale nie powala - nie rozpuszcza dobrze makijażu przez co nie łatwo jest się go pozbyć. Na moje szczęście dochodzę do dna :D:D:D Nie kupię więcej. Nie jest to bubel, jest to jednak produkt, który nie jest umilaczem ;). 
Dostępny w drogeriach - cena 11-15zł w zależności czy jest promocja :). Nie polecam, jednak wiem, nie jedna z Was go uwielbia - ale nie wszystko jest dla każdego. 

u mnie BLOGBOX skompletowany tylko teraz w co go zapakować ??? za każdym razem mam z tym problem ;) 

pozdrawiam 
.biemi

piątek, 25 listopada 2011

Micel AA na celowniku

Po wykończeniu płynu micelarnego Perfecta przyszła pora na micel od AA. Zakupiony w Rossmannie za 14,50 - tu najtaniej w SP i w Naturze jest ok 2zł droższy ;). Jest to w sumie nowość firmy AA, jest dostępny w 4 wariantach do różnego typu cery. Ja zdecydowałam się na wersję do cery bardzo suchej, mimo że moja cera jest mieszana w stronę tłustej zależało mi aby nie napinał i nie przesuszał skóry. 
Produkt zamknięty w przyjemnym prostym opakowaniu 250ml



dozownik prosty w użyciu, lekko się otwiera bezpieczny do transportu :) 


kilka słów od producenta:


skład


Tego produktu używam od ok 4 tygodni - zużyłam ok 1/4 butelki - więc wydajność bardzo zadowalająca, przy codziennym użytkowaniu raz dziennie. 

Przedstawiam obrazowo jego działanie:
wszystkie produkty nałożyłam na bazę do powiek i poczekałam jak dobrze zaschną


pierwsze delikatne przetarcie dłoni nasączonym wacikiem


widać, że z eye linerami i z kredką avon za pierwszym razem sobie nie radzi - ale żadem micel jaki używałam od razu sobie nie radził ;) 

drugie podejście - wacik chwilę przytrzymałam aby miał szansę zadziałać i rozpuścić to co jest do usunięcia


nie dał rady tylko kredce z avon, którą uważam za wielce oporną, również nie radzi sobie z wodoodpornym tuszem jednak do takowych używam dwufazowego płynu, który daje radę ;) Zdjęcia mówią same za siebie co i jak.
Produkt bardzo zadowalający i bardo przyjemny w użyciu. 
Plus:
+ spełnia swoje zadanie
+ bardzo dobrze usuwa makijaż
+ nie napina skóry
+ nie przesusza
+ nie pozostawia nieprzyjemnej powłoki na skórze
+ pachnie truskawkową mambą ;) 
+ cena za 15zł otrzymujemy 250ml rewelacja
+ wszechobecnie dostępny
+ marka - lubię AA
+ nie pieni się
+ nie ma nieprzyjemnego uczucia chłodu

Minusy:
- nie zmywa wodoodpornego makijaży

Wniosek, jak na razie najlepszy micel jaki dotąd używałam w 100%, o pozostałych pisałam tu KLIK Jednak sądzę, że w najbliższym czasie pójdzie w odstawkę mimo całej mojej sympatii ponieważ przerzucam się na metodę OCM :) wczoraj miałam pierwszy raz i był bardzo przyjemny :)

.biemi

czwartek, 14 lipca 2011

Micele PORÓWNAWCZA RECENZJA: BIODERMA, ZIAJA SOPOT SPA, DELIA, PERFECTA

Micel micelowi nie równy.
Płyny micelarne zagościły u mnie stosunkowo nie dawno, bo pod koniec ubiegłego roku. Jak do tej pory miałam przyjemność wypróbowania cztery płyny micelarne z szerokiej gamy dostępnych na naszym rynku.
Moim faworytem jak dotąd jest płyn micelarny firmy Delia, czytałam wiele nie pochlebnych opinii o tym płynie, jednak w moim przypadku sprawdzał się na 100%. Niestety nie wiem jak działa przy użyciu wodoodpornego tuszu do rzęs, ponieważ takiego nie posiadam, jednak pełen wieczorowy intensywny makijaż zmywa bezproblemowo, i na dodatek ta cena niecałe 8zł. Jak dla mnie bomba :) Dzięki niemu zrozumiałam co to dokładny demakijaż oka.





Przy demakijażu Delią nie ma uczucia chłodu, brak podrażnień. Wszystko u mnie odbywa się szybko i przyjemnie. Polecam :)

Wyprobowałam również słynna Bioderme, miałam okazję ją zakupić w SuperPharm za 10zł, w innym wypadku chyba bym się na nią nie skusiła ;). Nie byłam nim aż tak zauroczona jak Delią.. Owszem ładnie usuwa makijaż, jednak nie dzieje się to za jednym dotknięciem płatka :/ zadowolona jestem z tej malutkiej buteleczki ponieważ idealnie sprawdzi się na wakacjach, nie muszę dzięki temu brać pełnowymiarowego opakowania




Może i jest delikatniejsza dla okolicy oka niż inne Płyny Micelarne, jednak moja skóra nie jest wrażliwa i nie potrzebuję wyjątkowo delikatnych produktów. Faktem jest to, że tak myślałam do momentu aż wypróbowałam Ziaję, ale o tym trochę niżej :)





Obecnie jestem w trakcie mojej pierwszej buteleczki płynu micelarnego firmy DAX





Płyn mnie nie zawiódł, super zmywa makijaż, wystarczy jeden płatek i makijaż u
sunięty. Cena też jest kusząca bo ok 13zł. Pełno wymiarowe opakowanie ma 200ml więc sądzę, że spokojnie starczy na dość długi okres. Ma lekko mydlany zapach, nie potrzeba nalewać dużej ilości na płatek aby zaczął działać :)





Ostatni płyn micelarny z jakim miałam okazję obcować to Ziaja sopot spa. Użyłam go dwa razy i stwierdziłam, że nie mogę więcej narażać swoich oczu na taki ból. Niestety kompletnie się na nim sparzyłam. Podrażnił mi oczy jak i ich okolicę, bardzo źle poradził sobie z makijażem. Bardzo szybko się go pozbyłam, u kogoś innego sprawdza się idealnie. To nie był produkt dla mnie. Mimo wielkiej sympatii dla Ziai już z obawą sięgnę po kolejny płyn micelarny z ich oferty. Jak już wspominałam nie mam wrażliwej skóry więc ta reakcja tym bardziej mnie zszokowała.
Mimo odnalezienia bardzo dobrego płynu dla siebie będę dalej kupować nowe, gdyż chęć próbowania jest silniejsza niż poprzestanie na tym co dobre i sprawdzone :)

.biemi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...